Życie nocne na Phuket

życie nocne na phuket

Phuket, jak na tropikalny kurort przystało, nigdy nie zasypia. Po dniu spędzonym na plaży, na nurkowaniu czy wycieczkach przychodzi czas na zabawę, dyskoteki i kolorowe drinki.


Patong, Bangla Road

Stolicą życia nocnego w Phuket jest Patong ze swoją słynną ulicą Bangla. Tu o każdej porze roku zawsze są tłumy ludzi spragnionych nocnych rozrywek. Bangla Road w Patong pełna jest nocnych barów, dyskotek, klubów go-go, a także restauracji, sklepów, straganów z pamiątkami czy salonów gier.

Dyskoteki kuszą wielkimi, kolorowymi neonami i głośną muzyką. W niektórych miejscach grana jest myzyka na żywo. O godzinie 22 większość dyskotek jest jeszcze pusta; zaczynają się zapełniać około północy. Wstęp do większości miejsc jest bezpłatny.

Bangla Road w Patong ma kilkanaście bocznych uliczek, w których usytuowane są bary piwne i bary go-go, kilkadziesiąt na każdej. Do wejścia w taką uliczkę zachęcają tańczące na specjalnym podwyższonym podeście zgrabnonogie dziewczyny. Część z nich to „lady boys” (po tajsku „Katoj”), którzy wzbudzają nie mniejsze zainteresowanie od „prawdziwych” dziewczyn. Transwestyci chętnie pozują do zdjęć – oczywiście nie za darmo; 100 THB jest zadowalającą stawką za krótką sesję zdjęciową.

W każdym nocnym barze spotkać można młode, atrakcyjne Tajki, które pełnią rolę panien do towarzystwa. Ich zadaniem jest zabawianie gości rozmową i włączanie ich w przeróżne gry manualne. Nie ma znaczenia, czy klientem jest mężczyzna, czy kobieta. Dziewczyny otrzymują prowizję od kupionych przez klienta drinków, dlatego dbają o jego dobry nastrój i pełny kieliszek. Spędzanie czasu z tajską towarzyszką w barze nie oznacza, że oczekuje ona automatycznie dalszych propozycji, a jeśli nawet, to nie ma obaw o natręctwo z jej strony.

Gry i zabawy, które proponowane są klientom w barach, to wszelkiego rodzaju odmiany domino, układanie klocków oraz wbijanie gwoździ młotkiem zaostrzonym z obu stron. Im klient bardziej pijany, tym trudniej sprostać mu manualnej grze i tym lepsza zabawa. W każdym barze jest również nad ladą umieszczony duży dzwonek. Użycie go oznacza dodatkową kolejkę pitych w danym momencie alkoholi, na koszt tego, kto zadzwonił. Gongi słychać co chwilę, a im późniejsza pora, tym są częstsze.

Będąc w Patong warto wybrać się na Bangla Road nawet, jeśli nie mamy zamiaru się zatrzymywać. Spacer tą głośną, kolorową i tłumną ulicą dostarcza ciekawych wrażeń dla ludzi w każdym wieku.


Kata, Karon, Kamala i inne plaże

Mimo, że prym w ofercie życia nocnego wiedzie niepodzielnie Patong, w innych częściach wyspy też jest gdzie spędzić wieczór. W Kata, Karon i Kamali są nocne bary, które również wabią przechodniów atrakcyjną żeńską obsługą i głośną muzyką. Jednak trzeba liczyć się z faktem, że zgodnie z tutejszym prawem są one zamykane o 2:00 w nocy, a ceny i różnorodność mogą być mniej atrakcyjne niż w Patong.


Phuket Town

Nocna wycieczka do Phuket Town jest bardzo dobrym pomysłem. Miasto nie śpi do późnych godzin nocnych. W dużych klubach gra muzyka na żywo – tajskie zespoły grają rockowe (głównie tajskie) ballady. Tajowie lubią także bawić się śpiewając karaoke (zazwyczaj nie mają dobrego głosu) lub w restauracyjkach różnej klasy, wypełniając je długo do późnej nocy. Nie stronią od alkoholu i nocnych rozrywek, preferując raczej Johny Walkera niż lokalne, często lepsze trunki, co jest symbolem statusu i mody. Wyjątkiem są muzułmanie, którzy mimo iż nie są tu tak ortodoksyjni jak w Azji mniejszej to jednak izolują się w innych klubach.

Jeżeli sami nie zachowujemy się agresywnie, nie musimy obawiać się nocy w tajskiej dzielnicy. Tajowie są gościnni i w większości sympatyczni, jeśli zaczepiają nas to w pokojowych celach. Często chcą po prostu wiedzieć jak mamy na imię albo popisać się że potrafią powiedzieć kilka zdań po angielsku.

W niektóre dni czynne są ogromne nocne bazary, na których można kupić wszystko: ubrania, kosmetyki, buty, pamiątki, naczynia, owoce. Wszędzie w tajskich dzielnicach i zgromadzeniach jest dostępne jedzenie. Zazwyczaj im tańsze tym lepsze i bardziej klimatyczne. Tajowie zwykli jadać poza domem, co napędza koniunkturę pełnej gamy jadłodajni od najtańszych jednodaniowych wózków lub przyczep motocykli do ekskluzywnych klimatyzowanych restauracji nie odbiegających ceną i jakością obsługi od tych z Krakowskiego Przedmieścia.

W jednej z bocznych ulic dużej Phun-Pon Street znajdują się domy publiczne – jeden obok drugiego. Prostytutki siedzą w witrynie przy wejściu, na kanapach poustawianych w rzędach, przypominających kino. Przypominają widownię jakiegoś nudnego filmu – prawie żadna się nie uśmiecha, rozmawiają między sobą, robią sobie manicure i nie zwracają większej uwagi na przejeżdżających oglądaczy. Przed każdym z burdeli siedzi mężczyzna – naganiacz, który wygląda dosyć groźnie, więc jeśli nie macie zamiaru korzystać z oferowanych usług, lepiej opuścić tę uliczkę.